sobota, 19 kwietnia 2014
#Untitled_bad_boys part ?
Leżałem na wznak, odbijając od sufitu szmacianą piłeczkę. Zwykle w ten sposób spędzałem wolny czas między jedną a drugą wizytą mojego kumpla, ponieważ w moim mieszkaniu nie było ani telewizora, ani komputera. Książek miałem tylko kilka, więc czytanie ich po raz któryś z kolei nie było zbyt dobrą rozrywką. Tak naprawdę ‘mieszkanie’ było wynajętym półlegalnie pokojem z maleńką łazienką i aż dwoma kontaktami, znajdującym się w raczej opuszczonym, starym budynku. Prawdopodobnie ta część nigdy nie została oddana do użytku, bo ściany były niepomalowane, a na podłodze leżały tylko krzywo wycięte deski, udające panele. Poprawiłem to nieco, usunąłem drzazgi i wygładziłem papierem ściernym, ale na farbę już mnie nie było stać. Gotowałem sobie na turystycznej kuchence, trochę zużytej, ale wciąż działającej. Zimą często się nią ogrzewałem, ale mój przyjaciel i tak musiał skombinować mi elektryczny grzejnik, żebym nie zamarznął na kość. Tak, moje zupełnie prowizoryczne mieszkanie... Własnoręcznie sklejone łóżko z odpadów pobliskiego tartaku, niewielka komoda (z tego samego źródła; właściciel podarował mi ją w zamian za kilka dni pracy), kuchenka, grzejnik, cudowna lampa na świece (okropnie brzydka, ale dawała fantastyczne światło, dlatego tak ją lubiłem) i półka, na której leżało kilka książek, wręcz antyczna mp3 na baterie oraz telefon z ładowarką, również antyczny. Mógłbym mieszkać w o niebo lepszych warunkach, co było moją rzeczywistością aż do 17 urodzin. Wtedy postanowiłem, że ucieknę z domu i zdam się na los. Na szczęście poznałem Sehuna, dzięki niemu moja nowa rzeczywistość nie jest aż tak parszywa.
- Idiota, znowu zostawiłeś klucze w zamku. Nie wiem, po co sobie dorabiałem własne, przecież do ciebie można wejść ot tak sobie - krytyczny głos wyrwał mnie z transu, piłeczka upadła obok łóżka.
- Prawie dobiłem do tysiąca odbić - mruknąłem, posyłając mu obrażone spojrzenie. Byłem jednak wdzięczny, że znów mnie zbeształ za mój dość niebezpieczny nawyk. Ta dzielnica nie należy do różowych, równie dobrze ktoś mógł mnie już zaciukać, skoro obecność Sehuna wykryłem dopiero wtedy, gdy podszedł do mnie i pomachał mi kluczem tuż przed nosem. Usiadłem na łóżku i wsunąłem rękę pod materac. Pogrzebałem chwilę, wyjmując pomiętego skręta. Zapaliłem go i zaciągnąłem się dymem.
- Chcesz trochę? - podałem mu, licząc na inną odpowiedź, niż zazwyczaj.
- Wyrzuć to gówno, albo chociaż trzymaj z dala ode mnie. Wiesz, że nie palę - skrzywił się, siadając najdalej, jak mógł.
- Cały ty... Dlatego potem chodzisz taki spięty.
- A ty ujeżdżasz jednorożce - odparł, na co ja parsknąłem śmiechem. Sehun tylko się ze mną przekomarzał, tak naprawdę nigdy nie miałem dostępu do dobrego towaru, a popalałem tylko marną trawkę. W zasadzie nie byłem nawet jakoś uzależniony, bez problemu funkcjonuję, gdy skończy mi się zapas. Paliłem, żeby się czymś zająć, choć z pewnością to nie najlepsze wyjście.
- To już ostatni, jakiego mam. Daj spokój, przecież aż tak nie śmierdzi - powiedziałem, wyrzucając niedopalonego skręta przez otwarte okno. - Przyszedłeś dzisiaj wcześniej, niż zwykle...
- Mama znów zaprosiła klienta do domu. Byli za głośni, więc wyszedłem, bo nie mogłem usłyszeć własnych myśli - wyjaśnił. Zawsze zdumiewało mnie to, jak swobodnie potrafił mówić o takich krępujących rzeczach. Wiedziałem, że w głębi duszy jest mu okropnie wstyd, że jego matka zarabia jako prostytutka. Jednak Sehun należał do tych typów, którzy nie przyznają się do głębszych uczuć nawet przed najlepszym kumplem.
- Moje drzwi są zawsze otwarte. Dosłownie - zażartowałem, próbując rozluźnić atmosferę. W tym samym momencie głośno zaburczało mi w brzuchu. Sehun spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Jadłeś coś dzisiaj? - pochylił się nade mną, jakby chciał wyczytać prawdę z moich oczu.
- Ech, nie. Jakoś nie miałem okazji - odparłem i przycisnąłem rękę do żołądka. Twarz mojego przyjaciela rozjaśniła się, a na ustach pojawił się łagodny uśmiech.
- Jeśli nadal będziesz dokarmiał tego psa, sam umrzesz z głodu - poklepał mnie po ramieniu i wyciągnął ze swojej torby paczkę ramyunu. - Sam też jeszcze nie jadłem, więc się z tobą podzielę.
- Dzięki, stary. Zaraz… - mój mózg przetwarzał zasłyszane przed chwilą słowa. - Skąd… Skąd wiedziałeś?
- Hmm? To było aż zbyt oczywiste. Idąc do ciebie sam przypomniałem sobie o tym kundlu i chciałem go nakarmić, ale kiedy dotarłem do jego kryjówki, zobaczyłem go, wcinającego twoje kluski - wyjaśnił, otwierając po kolei saszetki z przyprawami.
- Może to nie były moje kluski?
- Jong In-ah, tylko ty potrafisz spierdolić tak prostą potrawę. Wszędzie poznałbym tę breję, jaką robisz z normalnego makaronu.
- Nie moja wina - burknąłem, choć wiedziałem, że Sehun ma rację. Tego psa znalazłem kiedyś w śmietniku, był strasznie wychudzony i słaby. Wziąłem go do siebie na kilka dni, dokarmiłem i znalazłem mu bezpieczniejsze schronienie, co jakiś czas przynosząc mu moje jedzenie.
- Dobrze, skoro tak mówisz… No, gotowe. Właśnie tak powinien wyglądać prawdziwy ramyun - uniósł pokrywkę, a z garnka wydobyła się gorąca para. Może to nie była jakaś szczególna umiejętność, ugotować makaron, ale Sehun naprawdę miał talent do gotowania. W okresach, gdy do kieszeni wpadło nam więcej wonów, robiliśmy spore zakupy, a potem raczyłem się domowymi specjałami mojego kumpla. Pamiętam smak jego fantastycznego kimchi, które przyniósł w Boże Narodzenie.
- Nie chciałbyś zatrudnić się u mnie jako kucharka? - spytałem, pakując sobie do ust niemożliwą ilość makaronu. Byłem głodny jak wilk. Sehun parsknął śmiechem.
- A czym byś mi płacił? Nie przyjmuję zapłaty ‘w naturze’, a to jedyne, co teraz masz.
- Kurwa, ja jem - zakrztusiłem się, kiedy przed oczami stanęła mi scena owej ‘zapłaty’.
- Smacznego - wystawił język i jakby nigdy nic, zaczął spokojnie przeżuwać swoją porcję. Sehun i jego niewybredne żarty były nieodłącznym elementem mojego życia. Nawet jeśli miałem się przez nie udławić, wciąż czułem, że to coś, czego potrzebuję. Trudno jest mieszkać zupełnie samemu wśród nieznanych ludzi w nieznanym mieście, szczególnie gdy jest się jeszcze młodym. To, jak poznałem Sehuna, było zupełnym zbiegiem okoliczności - może to było przeznaczenie? Gdzieś w głębi wierzyłem, że nic nie dzieje się przypadkiem. Ludzie, których poznajesz na swojej drodze życia, nie możesz lekceważyć.
_________________________________________________________
Napisane hoho i jeszcze dawniej temu, ale zakończone w takim momencie, że jest z tego całkiem przyzwoity prolog. Zaczyna we mnie powoli rozpalać się potrzeba napisania czegoś, więc może ruszę z tym... albo The Bangpire Diaries. Albo Wyznaniami... Albo jakimś one shotem, bo mi parę takich chodzi nocami po głowie ^^''' wiem, z czym nie ruszę - totalnie nie mam weny na TMHTL (mój 2 blog), nie pisałam tam od miesięcy, bo byłam zajęta nauką, a teraz nie mogę nic na to wymyślić... Na chwilę obecną, bo *sic!* mam ciąg dalszy, ale dodałabym go dopiero po kilku następnych rozdziałach, więc kij, bo na te właśnie rozdziały nie mam pomysłu ;-;
~Mintaj
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Opowiadanie jest bardzo fajne :D Chyba pierwszy raz spotkałam się z Jonginem jako bezdomnym. Przyznam ci się szczerze sama bym na coś takiego nie wpadła ;D Podobał mi się fragment dotyczący kulinarnych umiejętności Sehuna. Biedny psiak mam nadzieję, że się nie zatruł xddd Jestem ciekawa czemu Kai uciekł z domu ? Bardzo chciałabym zobaczyć kontynuację tego opo, jak i "wyznania wkurzonego chanyeola" ( wciągneło mnie to ;D ) oczywiście jak będziesz miała czas :D życzę weny o czasu
OdpowiedzUsuń"- Chcesz trochę? - podałem mu, licząc na inną odpowiedź, niż zazwyczaj.
OdpowiedzUsuń- Wyrzuć to gówno, albo chociaż trzymaj z dala ode mnie. Wiesz, że nie palę - skrzywił się, siadając najdalej, jak mógł.
- Cały ty... Dlatego potem chodzisz taki spięty.
- A ty ujeżdżasz jednorożce - odparł, na co ja parsknąłem śmiechem." SIKAM NA TYM FRAGMENCIE XDDD ej ale ja nie pozwalam ujeżdżać mojego Yixinga;;;;;;;;;;;;;
"- Może to nie były moje kluski?
- Jong In-ah, tylko ty potrafisz spierdolić tak prostą potrawę. Wszędzie poznałbym tę breję, jaką robisz z normalnego makaronu." JONGIN MASTER CHEF XDDDDDDDDDDDDDDD
a ja czekam aż jongin zapłaci mu 'naturze' no czekam na to XDDDDD
pisz no szybko bo mnie skręca z ciekawości :D
xoxo peduś ♥