czwartek, 30 czerwca 2016

HanJoo oneshot

Napisany z okazji urodzin koleżanki~ Obie uwielbiamy motyw aniołów w odniesieniu do tego pairingu :3


Oneshot
Hansol & Bjoo (ToppDogg)
AU
Lekki angst. Wyciskacz wzruszonych łez.

Może byś mi nie uwierzył, ale dokładnie pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Miałem wtedy pięć albo sześć lat, to dość nietypowe, że zostało mi w głowie wspomnienie z tak wczesnego okresu, prawda? Siedziałem na chodniku i płakałem, bo przewróciłem się, rozbijając sobie boleśnie kolano. Pierwszy raz w życiu zobaczyłem widok krwi z tak bliska, musiałem być przerażony. Zjawiłeś się znikąd, pomogłeś mi wstać, przytuliłeś i pogłaskałeś po głowie. Ból minął, a po chwili przybiegła do mnie mama i zabrała do domu żeby opatrzyć ranę. Nie wiem, kiedy i gdzie odszedłeś, ale zniknąłeś niczym bajka mydlana gdy tylko usłyszałem z oddali jej głos i odwróciłem głowę. Jako dziecko nie mogłem tego zrozumieć. Pojawiałeś się potem wiele razy, ilekroć coś mi groziło lub byłem bardzo nieszczęśliwy. Wiem, że przeganiałeś moje koszmary i czuwałeś razem ze mną przy łóżku mojego braciszka, kiedy zachorował. Nigdy nie mogłem zapamiętać twojej twarzy, jakbyś za każdym razem wymazywał mi ją z pamięci. Zapominałem o tobie, chociaż ty nie zapominałeś o mnie, zawsze będąc gdzieś w pobliżu. Pewnego dnia, gdy byłem już starszy, zdałem sobie sprawę, że mam anioła stróża. Nigdy nie wierzyłem w anioły i inne czary, ale ty byłeś prawdziwy. Od tamtej pory zacząłeś pojawiać się rzadziej, albo to może ja nie potrzebowałem już twojej pomocy. Byłem zaradny i ostrożniejszy, nauczony na błędach z dzieciństwa... Ale coś nie dawało mi spokoju. Chciałem wiedzieć, kim jesteś i jak wyglądasz. Chciałem upewnić się, że moje wspomnienia związane z tobą nie były tylko wytworem wyobraźni. Zacząłem celowo narażać się na niebezpieczeństwo, żebyś przybył mi na ratunek. Musiałem cię jakoś sprowokować, żebyś mógł się pojawić. Za każdym razem zatrzymywałem cię i przypatrywałem intensywnie twojej twarzy. Pewnego dnia omal nie wpadłem pod samochód, wracając z osiemnastych urodzin kolegi. Złapałeś mnie za rękę i pociągnąłeś do siebie na sekundy przed tragedią. Padał deszcz, ale w tym momencie czas chyba się zatrzymał. Patrzyłem na ciebie, a w środku czułem ulgę. Nadal mnie obserwowałeś, prawda? Wtedy pierwszy raz usłyszałem twój głos. "Jak możesz nadal mnie widzieć?" Spytałeś, a ja nie potrafiłem i nadal nie potrafię ci tego wyjaśnić. Następnego dnia znów nie mogłem odtworzyć twojej twarzy w pamięci. Zacząłem dosłownie przeszukiwać swoje wspomnienia, zapamiętywałem sny w których byłeś bohaterem, walczyłem z pustką ogarniającą mój umysł po każdym naszym spotkaniu. W dniu moich dwudziestych urodzin wiedziałem, że już więcej cię nie zobaczę. Byłem dorosły, a dorośli ludzie nie mają swoich aniołów stróży, prawda? W moim pokoju było mnóstwo bardziej lub mniej dokładnych rysunków... Twoich portretów. Nie mogłem i nie chciałem o tobie zapomnieć, chociaż takie zasady musiały panować w twoim świecie. Coś we mnie przeciwstawiało się temu. Stopniowo twój wizerunek w moich wspomnieniach stawał się wyraźniejszy. Byłem pewien, że dzięki temu kiedyś cię znajdę...
Rok później wracałem z uczelni do domu, świeciło słońce i było przyjemnie ciepło. Na podwórku niepodal mojego mieszkania biegały dzieci sąsiadów. Gdy otwierałem drzwi, usłyszałem za sobą płacz. Jeden z chłopców przewrócił się i rozbił sobie kolano. Instynktownie podszedłem do niego, by go pocieszyć i ewentualnie udzielić pomocy. Klękając przy nim, rozejrzałem się w poszukiwaniu jego mamy. Wtedy... wtedy cię zobaczyłem. Stałeś tuż przy nas, znowu pojawiłeś się znikąd. Podniosłem na ciebie wzrok i spojrzałem ci prosto w oczy, byłeś zaskoczony. Uśmiechnąłem się do ciebie, a ty po chwili odwzajemniłeś, zagryzając wargę na widok moich łez, jakie zaczęły niekontrolowanie spływać po moich policzkach ze wzruszenia. "Dlaczego pan płacze, Hansol-ssi?" Zapytał chłopiec, przenosząc uwagę ze swojego kolana na mnie. Pokręciłem głową. "Płaczę żebyś nie płakał sam, aniołku" Odparłem, znów zerkając na ciebie. Chciałem, żebyś wiedział, że znam twoją prawdziwą tożsamość. Pierwszy raz nie zniknąłeś od razu, ty także za mną tęskniłeś, mam rację? Gdy pomogłem chłopcu, zebrałem się do domu. Czułem, że idziesz za mną po schodach, wchodzisz do mieszkania. Nie miałem odwagi się obrócić, bałem się że wtedy znikniesz już na zawsze. Prawdę mówiąc, wcale cię nie rozpoznałem po wyglądzie... Udało ci się wymazać moje pieczołowicie zbierane wspomnienia. Zapomniałeś jednak o jednym szczególnym miejscu, gdzie postanowiłem cię schować. To nie oczy, a moje serce cię poznało. Myślę, że w pewien sposób jestem w tobie zakochany, a tego nic mi nie odbierze. Podszedłeś do mnie i złapałeś za rękę, obracając przodem do siebie. Pomyślałem, że jesteś piękny i wyglądasz jak człowiek, nie jak anioł. Musiałeś to usłyszeć, bo uśmiechnąłeś się speszony, o ile to właściwe określenie. Wahałeś się, więc zrobiłem to pierwszy. Przytuliłem cię mocno, z uczuciem, jak dawno nie widzianego przyjaciela. "Hansol..." Powiedziałeś, a mnie znów zebrało się na płacz. Moje imię brzmiało w twoich ustach tak miękko. "Ile jesteś w stanie... Na mnie poczekać?" Wsunąłeś dłoń w moje włosy, choć wiedziałem, że nie wolno ci było tego robić. "Całą wieczność" Odpowiedziałem bez zastanowienia. Obudziłem się w swoim łóżku, nie wiedząc jak się tam znalazłem.

29 czerwca 2016
"Przepraszam, że jednak przeprowadzam te ostatnie zajęcia, chciałem jednak coś wam ogłosić przed wakacjami. Od października dołączy do nas nowy student z wymiany, mam nadzieję, że któryś z was pomoże mu zebrać odpowiednie materiały na moje ćwiczenia... Proszę, wejdź" Mój profesor skinął głową na osobę stojącą w drzwiach. Chłopak wszedł, ukłonił się i przywitał. Przełknąłem ślinę, początkowo unikając kontaktu wzrokowego. "Możesz usiąść obok mnie, pomogę ci z czymkolwiek zechcesz" Oznajmiłem, szperając w moim plecaku.

"Jestem... Jestem Kim Byungjoo" Usłyszałem nad uchem mamrotanie. Dopiero wtedy podniosłem się i spojrzałem ci w oczy, siedziałeś na krześle obok. Uśmiechnąłem się, obejmując wzrokiem wszystkie szczegóły twojej pięknej, ludzkiej twarzy.
"Wiem"

1 komentarz:

Zostaw komentarz. Nakarm rybki. Takie małe mintaje ^^