wtorek, 23 grudnia 2014

Wyznania wkurwionego Chanyeola (part 7?)

Kiedy nachylałem się nad nim, całe życie przeleciało mi przed oczami. Pożałowałem naraz wszystkich podjętych decyzji, od tego niefortunnego skoku na dach śmietnika, który skończył się rozciętą łydką i skręconą kostką (9 lat), przez malowanie fantazyjnych penisów na masce samochodu pana od angielskiego, które przypłaciłem kozą w całe ferie zimowe (14 lat), aż wreszcie do wybrania tych nowszych kąpielówek, na które najwyraźniej miałem uczulenie, bo zaczynało mnie podejrzanie swędzieć w okolicach krocza (dzisiaj). Być może, gdybym zrobił coś inaczej, nie byłbym teraz w takiej sytuacji. Mój najlepszy przyjaciel nie oddychał, a ja zgłosiłem się na ochotnika, żeby go uratować. Pomyślicie pewnie, że prawdziwi przyjaciele tak robią i jestem po prostu bardzo szlachetny... Ale nie po to tak zażarcie broniłem się przed kontaktami fizycznymi z mężczyznami, żeby teraz atakować jednego z nich ustami. Znowu, jakby nie patrzeć. Dotarło do mnie, że się boję. Bałem się, że ten kolejny raz coś zmieni, bo... Od pewnego czasu zaczynałem coś czuć do Yixinga. Potrzebowałem bodźca w postaci strachu o niego, żeby to zrozumieć. Albo przyznać się do tego sam przed sobą. Żeby utrzymać naszą przyjaźń i moje osobiste przyrzeczenie, z łatwością oszukałem się, że moje serce ani razu nie zabiło w inny sposób, kiedy hyung się do mnie zbliżał. Wszystkie te myśli uderzyły mnie w momencie, kiedy nasze usta dzieliły centymetry. Ostatnią z nich było "Nie jestem gejem... Ale dla ciebie mogę być". Przymknąłem oczy, czekając na dotyk jego warg na moich, ale ku mojemu zaskoczeniu i ogromnemu rozczarowaniu, zrobiło mi się bardzo mokro. Na twarzy.
- On oddycha! On żyje! - krzyczał Tao, potrząsając i tak już drżącym Yixingiem, który był jeszcze w szoku i krztusił się wodą na trawie. Widząc, jak jego twarz na powrót nabiera kolorów, natychmiast wybaczyłem mu to, że wypluł mi kawałek jeziora prosto w twarz i, zabierając komuś uprzednio ręcznik, owinąłem go szczelnie i objąłem, przytulając do siebie. Towarzyszyła mi nieopisana wprost ulga.
- Już dobrze. Oddychaj spokojnie, za chwilę zabierzemy cię do ogniska - mruczałem mu do ucha, kiwając się z nim łagodnie. Xing pokiwał głową w milczeniu i posłusznie zrobił to, co powiedziałem. Przycisnąłem go mocniej do piersi. Był taki zimny...
- Yeollie, przenieś go bliżej ognia, niech się trochę rozgrzeje... Za chwilę będziemy wracać do obozowiska - było już tak przyjemnie, ale Baekhyun musiał wszystko zepsuć, zjawiając się nagle i kucając obok. Mimo wszystko miał rację, więc nie protestowałem. Z westchnieniem uniosłem Yixinga na rękach, po czym usiadłem z nim przy ognisku. Reszta chłopaków zbierała nasze klamoty, więc znów byłem z nim sam na sam.
- Dasz radę wrócić? To dość długa droga... - spytałem, głaszcząc go po ramieniu. Podniósł głowę, spoglądając mi w oczy. Błyszczały w świetle płomieni, ale jego zmęczona buzia zdradzała, że chłopak nie będzie w stanie dojść na miejsce o własnych nogach.
- Nic mi nie jest... Czuję się dobrze - powiedział słabym głosem. Uśmiechnąłem się tylko i odgarnąłem mu włosy z czoła. Naprawdę lubiłem to robić.
- Zapomnij, że pytałem. Zaniosę cię pod same drzwi... To znaczy, wejście do twojego namiotu. Teraz postaraj się zagrzać, strasznie zmarzłeś w tej wodzie...
- Chanyeol... - przerwał mi nagle, łapiąc mnie za rękę. Spodobało mi się brzmienie mojego własnego imienia. - Wiem, co chciałeś wcześniej zrobić... I, będąc szczery... Cieszę się, że miałeś to być ty, a nie ktoś inny - moje serce załomotało, kiedy usłyszałem to wyznanie. Nie dałem jednak tego po sobie poznać i tylko wzruszyłem ramionami.
- Jesteś moim przyjacielem. To nie problem - jakby wbrew tym słowom, pogłaskałem go po policzku, obdarzając ciepłym spojrzeniem. Potrzebowałem tego... Zaczynałem potrzebować jego bliskości, a miałem teraz niepowtarzalną okazję zaznać jej, bo wszyscy byli czymś zajęci i nie zwracali na nas uwagi.
- Chcę ci podziękować - odezwał się półszeptem po chwili ciszy. Znów na niego spojrzałem. Yixing przygryzł wargę i spuścił nieśmiało wzrok. Odgadłem jego intencje, ale nie zamierzałem się odsuwać. Tym razem to jemu brakowało odwagi... Kiedy jednak pomyślałem, że chłopak mimo wszystko się rozmyślił, Xing zbliżył się i złożył na moich ustach lekki, niepewny, ale czuły pocałunek. Poczułem się tak, jakbym wygrał coś cennego. Bicia mojego serca prawie nie dało się zagłuszyć, rosła we mnie pewnego rodzaju euforia... Pragnąłem pocałować go jeszcze raz, to było takie cudowne... On jednak miał inne plany. - Proszę... Nie mów nic. Zdrzemnę się, dobrze? - nie czekając na moją odpowiedź, oparł się z powrotem o moje ramię i zamknął oczy, od razu zapadając w sen. Później, kiedy niosłem go do obozowiska i układałem w jego namiocie, zastanawiałem się, czy rano będzie to wszystko pamiętał.
- Ja nie zapomnę... - wyszeptałem, ostatni raz tego dnia pochylając się nad nim i muskając jego gładkie czoło.

sbgsjhgkjhgkh;;;;;;;
_______________________________________________________
Wkurwiony Chanyeol na święta!
Czyżby ten klimacik i magia świąt sprawiły, że po tylu miesiącach naszła
mnie wena na Wyznania? Wiedziałam, że w końcu przyjdzie... Mam nadzieję,
że ktoś jeszcze pamięta tę serię ;)

Wesołych Świąt!
~Mintaj

5 komentarzy:

  1. Wkurwiony Chanyeol<333
    Chanyeol i Yixing <3 Piękny odcinek ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. KOCHAM CIĘ ♡♡♡♡♡
    REGULARNIE WCHODZE I SPRAWDZAM Z NADZIEJĄ NA NOWY ROZDZIAŁ AZ W KOŃCU ♡♡♡♡♡♡
    PIĘKNIE ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło <33 Dziękuję za cierpliwość! ^^''' Wesołych!

      Usuń
  3. Chce dalej ;;

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, pamiętasz nas jeszcze? Szaloną? I Szurniętą?
    Bo my o Tobie pamiętamy. Dlatego też od razu infromujemy Cię o naszym wielkim powrocie na awa-lowcy.blogspot.com Jeżeli tylko masz ochotę to zajrzyj, z chęcią pozanmy Twoją opinię.
    Pozdrawiam,
    Szal, S&S

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz. Nakarm rybki. Takie małe mintaje ^^